W roku 1997 , po namowie pracownika Biura Maklerskiego BPH,( do 2000 roku był to Bank PBK S.A.) podpisałem umowa o „Odnawialny Kredyt Na Zakup Papierów Wartościowych”. Po debiucie posiadanych akcji wartość portfela wzrosła i aneksem do umowy zwiększono mi kredyt. Cały kredyt wyniósł 290 000 zł, a wysokość blokady zabezpieczającej kredyt 116 000 zł. Cała więc suma na rachunku, która miała być objęta blokadą według umowy, wynosiła zatem 406 000 zł. Jak się okazało po latach, PBK S.A., BPH z tej umowy nie mógł się wywiązać, żadnych zabezpieczeń kredytu ani blokady zabezpieczającej na moim rachunku nie było, jak stwierdził w opinii biegły , ponieważ takich zabezpieczeń wprowadzić nie było można.
Co widać również w historii rachunku i jej opisie(strona 26-31 opinii biegłego). Zadaniem oprogramowania operacyjnego CZECZOTKA , na którym BM BPH pracowało (opinia biegłego), (zeznania biegłego), było tylko i wyłącznie, rejestrowanie zdarzeń związanych z transakcjami giełdowymi. System CZECZOTKA nie monitorował stanu zadłużenia, nie pokazywał obrazu między sytuacją kredytową, a stanem portfela i sytuacją giełdową. Nie posiadał również systemów obronnych przed sytuacją, w której zlecenie składane przez klienta przekraczało jego możliwości finansowej.
Pracownicy i kierownicy BM w Oddziałach POK byli przekonani o istnieniu takiego systemu (zeznanie kierownika POK w Łomży) i (zeznanie pracownika Nadzoru BM) i przyjmowali zlecenia ustnie, nie sprawdzając możliwości finansowych klienta. Opinia biegłego wskazała na stronie 16 podstawowe akty prawne obowiązujące, według których zlecenia przyjmować można było tylko pisemnie i każde powinno być sprawdzone co do pokrycia zlecenia przed rozpoczęciem sesji. W tzw. dogrywkach pomijano nawet przyjmowanie zleceń do własnego systemu w Oddziale POK, a od razu składano zlecenie przez telefon bezpośrednio do centrali. Dowód to historie, jedna z Centrali BPH (w opinii biegłego), druga (historia POK w Łomży) . Różnią się datami księgowania nawet do trzech dni, a niekiedy operacje, jak na przykład z 4.07., zaksięgowano 7.07. Takich sytuacji w obu historiach jest więcej i świadczą właśnie o tym, że zlecenia trafiały najpierw do Centrali BM. Według opinii biegłego cyt. "Bazy są replikowane, czyli wymiana plików następuje w obie strony tak, aby po wymianie dane były identyczne co do zawartości (treści). POK zlokalizowany przy (siedzibie) Centrali, jest takim samym jak wszystkie POK oddalone". Zlecenie „ za wszystko”, oznaczało, że u klienta korzystającego z „Odnawialnego Kredytu Na Zakup Papierów Wartościowych”, z „Odroczonym Terminem Płatności” (w skrócie OTP), mogły być użyte środki nie objęte blokadą, o czym szczegółowo mówi ,, Regulamin Odnawialnego Kredytu..." w rozdziale 2, &10 podpunkt 1, 2. Takiego regulaminu nie otrzymałem do przeczytania, a egzemplarz w ARCHIWUM otrzymałem dopiero na pisemną prośbę z dnia 2.06.1999 roku. Wszystkie te, mówiąc delikatnie, nieprawidłowości w funkcjonowaniu Biura Maklerskiego i Banku BPH doprowadziły do tego, że w dniu 21.07. złożyłem zlecenie ustnie, „za wszystko”. Zlecenie to powędrowało do Centrali, a ze zrealizowanym zleceniem zapoznałem się dopiero następnego dnia, kiedy je podpisywałem. Aktualizacji danych o transakcjach z OTP z Centrali BM do POK w Łomży realizowana była tego samego dnia po południu lub najczęściej następnego, a nawet i po trzech dniach. Właśnie następnego dnia rano zgłosiłem pracownikowi POK , że na moim rachunku jest za dużo akcji, a sytuacja jest niebezpieczna. Pracownica zadzwoniła do Centrali BM BPH , w mojej obecności i innych klientów i przekazała moje zastrzeżenia. W odpowiedzi usłyszałem, że zostanie to sprawdzone, a po potwierdzeniu naprawione. Gdyby tak się stało te akcje tego dnia można było sprzedać z zyskiem. Jednak następnego dnia okazało się , że nic nie zrobiono, nie zadziałało żadne z zabezpieczeń kredytu wymienione w &5 „Umowy” oraz rozdziale 2 „Regulaminu”, a ja w ciągu kilku dni straciłem wszystko i jeszcze zostałem jego dłużnikiem. Wyglądało to tak, że zostałem ubezwłasnowolniony, nie mogłem zrobić nic. Aby uprawdopodobnić działanie zabezpieczeń, o których mowa w umowie i regulaminie , a mnie obciążyć winą, sfałszowano "Notatkę Służbową". W notatce pracownik Audytu Wewnętrznego napisał, że po zwiększeniu kredytu do 290 000 zł na wniosek Oddziału pracownik BM odwołał blokadę, lecz nie wprowadził nowej . W wyniku tego niedopatrzenia blokadzie podlegała kwota kredytu 290 000 zł. a błąd naprawiono 30.07. Jak już pisałem i cytowałem biegłego, że jedyne blokady, jakie wprowadzono dotyczyły kwot niezbędnych do zrealizowania zleceń, a zadaniem programu CZECZOTKA było tylko i wyłącznie rejestrowanie zdarzeń giełdowych. Potwierdzili to i inni biegli, których się radziłem. Posunięto się dalej i stwierdzono, że wykorzystałem brak blokady i w dniach 9, 16, 23 czerwca wypłaciłem pieniądze z kredytu. Otóż 9 czerwca po wypłacie zostało 480 000 zł., 16 zostało 453 000 zł., a 23 zostało 447 000 zł, gdy kredyt z blokadą zabezpieczającą, jak pisałem, wynosił 406 000 zł. a jej brak dawał mi dostęp do wszystkich pieniędzy, czego nie wykorzystałem. Wierzyłem temu Bankowi i w jego zabezpieczenia i to był największy błąd mojego życia. Za to Bank wykorzystał wszystkie możliwe środki, włącznie z fałszowaniem dokumentów, składaniem fałszywych oświadczeń przed Sądem. Cel jeden, zniszczyć klienta, co też uczynił , o czym niedługo. Niedługo też o tym komu, naprawdę służy Stowarzszenie Inwestorów Indywidualnych SII, oraz co na to wszystko Komisja Nadzoru Finansowago, informowana o nieprawidłowościach od 10 lat.
Już w tym momencie uprawdopodobniła się możliwość popełnienia przestępstwa z Art. 286 &1 k.k. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Przeczytaj również:
Paweł Bańka
|